środa, 2 kwietnia 2008

Sypianie bez ograniczeń


Pracował prawie cały dzień, robiąc tylko niewielkie przerwy na wędrówki do lodówki, z której zniknęły kolejno: kabanosy, słoik papryki konserwowej, parówki, pół kilo żółtego sera, dwie butelki piwa i puszka oliwek. Wieczorem zrobił kolorowe wydruki map na jutrzejsze spotkanie z Blanką. Popatrzał na nie jeszcze raz krytycznie.

- Lepsze nie będą – zawyrokował. – Jak jej się nie będą podobały, to niech sobie publikuje bez map. I tak będzie to kolejny genialny artykuł. - Odrzucił mapy na swoje wielkie biurko. – Taaa… Genialny artykuł. Ciekawe czy ona ma jakieś życie poza tymi genialnymi publikacjami…

W tym momencie wściekle zaburczało mu w brzuchu. Pawłowi przypomniało się, że na dobrą sprawę to on dzisiaj jeszcze nic nie jadł. Narzucił kurtkę i wyszedł z mieszkania. Zmierzał do pubu, w którym co sobotę spotykał się ze swoimi kumplami. Po drodze miał zamiar kupić jakiegoś hamburgera lub dwa (trzy?), żeby obłaskawić burczący z głodu żołądek.


***


Blanka patrzała z podziwem na dwa kopczyki młodego szpinaku wymieszane z pestkami granatu, połówkami winogron, wiórami jakiejś maści żółtego sera i polane octem balsamicznym. Było to zdecydowanie najbardziej natchnione danie, jakie powstało w jej kuchni na Alejach Jerozolimskich, od kiedy wprowadziła się tutaj jakiś rok temu. Patrząc na te dwa kopiaste cuda stwierdziła, że nawet gdyby ją – Blankę – przypiekać żywcem to i tak by nie wymyśliła tak wykwintnej potrawy.

- No! gotowe! – oznajmiła Agata z uśmiechem – Trzeba będzie wyposażyć cię w podstawowe produkty i przyprawy. Wiedziałam, że nie będziesz miała szafranu, ale żeby nie mieć oregano i bazylii?!!! Wstydź się!

- Ona się zadziwiająco dobrze trzyma, zwarzywszy fakt, że oto dobiegł końca jej związek z tym całym Krzysztofem – pomyślała Blanka.

- A! – przypomniało się Agacie – i wyrzuciłam ci te słoiki z brunatnym czymś, co nie wyglądało najlepiej w lodówce.

- Oj, wyrzuciła fasolówkę mojej mamy, kiedy poszłam kupić szpinak i wszystko inne – skonstatowała w myślach Blanka - moją ukochaną fasolówkę! Z czerwonej fasoli!

- I w zamrażalniku też miałaś jakieś takie pakunki, których nie było co dalej trzymać – kontynuowała Agata przeorganizowując garnki i patelnie, które żyły do tej pory w swawolnej komunie w szafce pod zlewozmywakiem.

- Oj! Bigos z grzybami też nie przeżył. – pomyślała coraz bardziej przerażona pani historyk – Nie jest dobrze. Trzeba jakoś spacyfikować tą jej hiperaktywność zanim zacznie mi wyrzucać talerze.

- Wiesz - zaczęła – przenieś te sałatki ze szpinaku do mojego pokoju, a ja przyniosę wino i kieliszki.

Blanka miała rację: butelka czerwonego wina spacyfikowała Agatę. Przyjaciółka siedziała teraz na podłodze w jej pokoju, wciśnięta pomiędzy swoje walizki i obracając w dłoniach pusty kieliszek, zaczęła dywagować – Gdybyś miała możliwość przespać się z kimkolwiek, absolutnie z kimkolwiek, bez żadnych ograniczeń, to z kim poszłabyś do łóżka?

Blanka była lekko wstawiona i – choć może wydawać się to dziwnym – wcale nie miała ochoty zastanawiać się nad tym, z kim chciałaby się przespać gdyby nie było ograniczeń. - Oj, ten temat też mi się nie podoba – jęknęła w duchu – i pomyśleć, że tak z nią będzie przez jakiś czas, dopóki nie przestanie się miotać i szarpać ze swoimi uczuciami i lękami.

- Nie wiem – powiedziała w końcu – a ty? z kim byś się przespała?

- Hmm…- Agata zamknęła oczy w rozmarzeniu – bo ja wiem… Chyba z Leonardo Di Caprio… z tego filmu Scorsese… No, jak on się nazywał… Ten o złych i dobrych glinach…

- Infiltracja.

- No właśnie! Albo z Bradem Pittem, z Wichrów namiętności. A ty?

- Bo ja wiem… - do Blanki powoli docierało, że nie wykręci się od odpowiedzi. - Chyba z Aleksandrem Macedońskim…

Agata otworzyła oczy. – Z Ma-ce-doń-skim?! Tym z twojej pracy magisterskiej?! Tym, co żył trzysta lat przed Chrystusem?!

- Dokładnie z tym. Przecież miało być bez ograniczeń?

- OK. – westchnęła Agata – Ale przynajmniej powiedz z jakiego okresu lub jak byłby wtedy ubrany…

Znały się od podstawówki i były prawie jak siostry. Tylko dlatego Blanka tolerowała teraz wybryki przyjaciółki. – Po tym jak pokonał Dariusza pod Issos – odpowiedziała – ale zanim zniszczył Persepolis.

- Aaaa – Agata nie była zachwycona odpowiedzią, bo trudno jej było ocenić czy Macedoński był rzeczywiście sexy po tym jak pokonał Dariusza (jakiego w ogóle Dariusza?) – Nie sądzisz, że już wystarczy? – zapytała.

- Co wystarczy?

- Tych Macedońskich, Tamerlanów i innych…Ile to już lat? – Agata była naprawdę wstawiona, inaczej nie zapytałaby o coś takiego.

- Siedem lat i pięć miesięcy – odpowiedziała lodowatym tonem Blanka. – I jeśli czegokolwiek wystarczy, to mnie wystarczy tej rozmowy.

W absolutniej ciszy posprzątały kuchnię i przygotowały posłanie dla Agaty, która cały czas wyrzucała sobie to nieszczęsne „nie sądzisz, że już wystarczy?”. Kiedy zasypiały, każdej z nich było źle, bardzo źle, choć w zupełnie inny sposób.


***

Nad ranem Pawła obudziły hałasy jakie dochodziły z łazienki. Otworzył oczy. Zamknął. Znów otworzył. I nadal nie mógł uwierzyć. Bo oto z łazienki, w stronę jego łóżka, szła... naga... Carla Bruni!

Brak komentarzy: